[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Rozzłoszczony Jason zacisnął zęby i wyszedł z ogrodu boczną furtką.
Tina odetchnęła.
- Wielkie dzięki, Reid. Nawet nie wiesz, jaką przysługę im oddałeś.
- Nie wiem. W ogóle nie wiem, o co w tym wszystkim chodzi. To
ukrywanie się, te wykręty... Przecież nie chodzi o dzieciaki, tylko o
dorosłych ludzi.
- Rachel i Jason kochają się, ale muszą ukrywać to w tajemnicy, bo
moi rodzice nigdy by tego nie zaakceptowali.
- To, że się kochają, to oczywiste. Ale dlaczego twoi rodzice są tak
niechętni Jasonowi?
- Nie są mu niechętni, ale jest naszym pracownikiem, a rodzice
kategorycznie zabronili nam wiązania się z pracownikami.
- Niech się zwolni!
- To nie takie proste. - Tiną westchnęła. - Poza tym Jason śpiewa w
zespole rockowym. Zespół nazywa się Kontrowersja i walczy o
przetrwanie. Jak na razie żadnych sukcesów, za to dużo pracy i zapału.
- Interesujący człowiek.
- Tak, tylko że nasi rodzice patrzą na to zupełnie inaczej. Nie
wyobrażają sobie przyszłości córki z muzykiem rockowym. A on nie
przestanie śpiewać, bo Rachel mu nie pozwoli, nawet gdyby dla ich
przyszłego szczęścia chciał tak się poświęcić. Moja siostra wie, jak wiele
dla Jasona znaczy muzyka. Gdyby tylko mógł się z tego utrzymać, nie
robiłby nic innego.
- Czy dobrze śpiewa?
- Tak, ma talent. Ale młodym zespołom bardzo trudno się przebić.
Tina skuliła się, bo powiał chłodny wiatr.
- Zmarzniesz. - Reid ściągnął marynarkę i zarzucił Tinie na plecy. -
Proszę.
- Dziękuję, nie trzeba.
Złapał za klapy marynarki i powoli pociągnął Tinę ku sobie. Nie
protestowała. Jej puls przyspieszył.
- Kiedy wyszedłem na dwór - powiedział Reid - myślałem, że to
ciebie Jason całuje.
- Mnie? - Roześmiała się.
Anula & polgara
- Tak. Myślałem, że jesteście razem, ty i Jason.
- Dlatego pytałeś mnie o Jasona po tym, jak... - Zawstydziła się.
- Po tym, jak mnie całowałaś - dokończył Reid.
- Całowałam cię - przyznała cicho. - Ale ty zacząłeś.
- I co? - Wpatrywał się w jej usta. Czuła, że powinna odejść, ale
oparła dłonie na jego piersi i przylgnęła do niego. Przez koszulę dawały
się wyczuć uderzenia serca Reida. Uśmiechnął się i znowu zbliżył usta
do ust Tiny.
Musnął je tylko i od razu poczuła się jak w zachwycającym śnie.
Co się ze mną dzieje?! - myślała.
Reid zaczął ją całować bardziej zdecydowanie. Smak jego ust był
cudowny. Pachniał męsko, przyjemnie... Wyciągnął ręce, objął Tinę w
pasie i przytulił. Miał szerokie ramiona, silne, duże dłonie. Objęła go za
szyję, czując, jak napinają się jego mięśnie.
Co ja robię? - pomyślała. To donikąd nas nie zaprowadzi! Będę potem
tylko cierpieć. Przecież to niemożliwe, żeby taki człowiek związał się ze
mną na stałe.
Lecz nie potrafiła się powstrzymać.
Reid wciąż ją całował, przesuwając leciutko dłonią po jej piersi. Tina
pragnęła, by trwało to jak najdłużej. Zadrżała.
Reid także czuł się wspaniale. Oczywiście całował się z wieloma
kobietami i z reguły było to bardzo przyjemne, ale teraz doświadczał
czegoś nowego, niezwykłego, o wiele głębszego i bardziej
skomplikowanego. Czuł... Miał ogromną ochotę kochać się z Tiną, ale
nie tylko. Nie potrafił określić swoich rozedrganych emocji. Bałby się je
w tej chwili nazwać.
- Jesteś taka delikatna - szepnął - i słodka. Po prostu cudowna!
Opanowało go przemożne pragnienie, aby iść z nią do jej mieszkania i
zapomnieć o całym świecie, lecz nagle dobiegły go głośne śmiechy z
biura wyborczego. Posmutniał. Przypomniało mu się, dlaczego znajduje
się w tej okolicy i jakie ma obowiązki. Był wściekły, że poznał tę
kobietę w momencie, kiedy zaczynał się rok nadzwyczaj wytężonej
pracy.
Przemógł się i cofnął, a potem oparł czoło o głowę Tiny.
- Powinniśmy wracać - szepnął z westchnieniem. - Mój ojciec może
Anula & polgara
w każdej chwili przyjechać. Wszyscy zaczęliby mnie szukać.
- Oczywiście. - Tina ściągnęła marynarkę i oddała ją Reidowi. -
Dzięki.
- Tina...
- Nie przejmuj się. - Uśmiechnęła się. - W tym całym rozgardiaszu [ Pobierz całość w formacie PDF ]