[ Pobierz całość w formacie PDF ]

generałowi i zupełnie poważnie powiedziałem mu:
 Panie generale, sprawa na tym nie może się skończyć. Bardzo mi przykro, że miał pan
nieprzyjemności ze strony barona, ale  niech mi pan wybaczy  sam pan temu winien. Na
jakiej podstawie podjął się pan odpowiadać za mnie przed baronem? Co ma oznaczać
wyrażenie, że należę do pańskiego domu? Jestem po prostu nauczycielem w pańskim domu, i
nic więcej. Nie jestem ani pańskim synem, ani podopiecznym i za moje postępki pan nie
może odpowiadać. Sam jestem osobą prawnie odpowiedzialną. Mam dwadzieścia pięć lat i
stopień kandydata18, jestem szlachcicem, człowiekiem zupełnie panu obcym. Tylko mój
bezgraniczny szacunek dla pana powstrzymuje mnie od zażądania od niego natychmiastowej
satysfakcji i zdania rachunku z tego, że pan uzurpował sobie prawo odpowiadania za mnie.
Generał był tak zdumiony, że rozłożył ręce, potem nagle zwrócił się do Francuza
i pośpiesznie zakomunikował mu, że omal nie wyzwałem go teraz na pojedynek. Francuz
zaśmiał się głośno.
 Ale baronowi nie mam zamiaru darować  ciągnąłem dalej z całkowicie zimną krwią,
nie stropiony ani trochę śmiechem mr des Grieux.  A ponieważ pan, panie generale,
zgodziwszy się dzisiaj wysłuchać skargi barona i zająwszy się jego sprawą, stał się jak gdyby
jej uczestnikiem, mam zaszczyt oświadczyć panu, że nie pózniej niż jutro przed południem
zażądam od barona w swoim imieniu formalnego wyjaśnienia powodów, dla których, mając
sprawę ze mną, zwrócił się do kogoś innego z pominięciem mnie  jak gdybym nie był godny
odpowiadać przed nim sam za siebie.
Co przewidywałem, to się stało. Generał, usłyszawszy to nowe szaleństwo, okropnie się
przeląkł.
 Jak to, czyżby pan miał zamiar ciągnąć tę przeklętą sprawę!
 zawołał.  Cóż pan ze mną wyrabia, o Boże! Niech pan się nie waży, drogi panie, bo
inaczej, przysięgam& Tu także jest władza i ja& ja& słowem, z tytułu mej rangi& i baron
również& słowem, zostanie pan aresztowany i wysłany stąd przez policję, żeby się pan nie
awanturował. Rozumie pan!  I chociaż nie mógł prawie oddychać z gniewu, bał się okropnie.
 Panie generale  odpowiedziałem z nieznośnym dla niego spokojem  zaaresztować za
awanturę nie można wcześniej, niż awantura zostanie zrobiona. Jeszcze nie zacząłem swojej
sprawy z baronem i pan jeszcze wcale nie wie, w jaki sposób i na jakich podstawach mam
zamiar do tej sprawy przystąpić. Pragnę tylko wyjaśnić ubliżające mi domniemanie, że
znajduję się pod opieką osoby rzekomo posiadającej władzę nad moją wolną wolą.
Niepotrzebnie pan się tak lęka i niepokoi.
 Na Boga, na Boga, Aleksy Iwanowiczu, niech pan porzuci ten niedorzeczny zamiar 
bełkotał generał, zmieniając nagle ton gniewny na błagalny i nawet chwytając mnie za ręce. 
No, niech pan sobie wyobrazi, co z tego wyniknie? Znów nieprzyjemności! Sam się pan
zgodzi, że muszę tutaj wyjątkowo dbać o opinię, szczególnie teraz!& szczególnie teraz!& O,
pan nie zna, pan nie zna wszystkich wiążących mnie okoliczności!& Kiedy stąd odjedziemy,
gotów jestem znów pana przyjąć do siebie. Ja teraz tylko tak, no, słowem  przecież pan
rozumie przyczyny!  zawołał z rozpaczą.  Aleksy Iwanowiczu!& Aleksy Iwanowiczu!&
Cofając się ku drzwiom jeszcze raz prosiłem go, żeby się nie niepokoił, obiecałem, że
wszystko będzie załatwione jak należy, i szybko wyszedłem.
18
Najniższy stopień akademicki w Rosji carskiej.
Rosjanie za granicą bywają niekiedy tchórzliwi i okropnie boją się, co o nich powiedzą,
jak na nich będą patrzeć i czy wypada to lub tamto. Słowem, jakby byli w gorsecie, zwłaszcza
ci, którzy uważają, że coś znaczą. Najmilsze dla nich  to jakaś raz na zawsze ustalona forma,
której się niewolniczo podporządkowują  w hotelach, na zabawach, w resursach, w
podróży& Ale generał wygadał się, że ma oprócz tego jakieś szczególne okoliczności, że
musi jakoś  szczególnie dbać o opinię . Dlatego właśnie tak nagle stchórzył i zmienił ton w
stosunku do mnie. Przyjąłem to do wiadomości i dobrze sobie zapamiętałem. Mógł,
oczywiście, zwrócić się jutro przez głupotę do jakichś władz, toteż w istocie musiałem być
ostrożny.
Zresztą, zupełnie nie miałem ochoty gniewać właśnie generała; chciałem teraz rozgniewać
Polinę. Polina obeszła się ze mną okrutnie i pchnęła mnie na głupią drogę, toteż miałem
wielką ochotę doprowadzić ją do tego, żeby mnie poprosiła, abym się umitygował. Moje
żakostwo mogło w końcu i ją skompromitować.
Oprócz tego krystalizowały się we mnie jakieś inne wrażenia i pragnienia; jeżeli na
przykład pogrążam się przed nią dobrowolnie w nicości, to przecież wcale nie znaczy, że
wobec ludzi jestem zmokłą kurą, i z pewnością nie baron mnie  obije laską . Miałem ochotę
pośmiać się z nich wszystkich i zostać zuchem. Niech zobaczą. Bardzo możliwe, że Polina
zlęknie się skandalu i znów mnie przywoła. A jeśli nie przywoła, to jednak zobaczy, że nie
jestem zmokłą kurą& [ Pobierz całość w formacie PDF ]