[ Pobierz całość w formacie PDF ]

czymś takim bawisz?
Pokręcił głową. Owszem, jest konstruktorem, ale przecież nie buduje
domków z kart, nie robi ptaszków.
 Słuchaj, Marcy.  Ujął jej dzieło w dwa palce.  Myślę, że warto by
pomówić o tym, co się stało dziś rano na tarasie.
44
RS
Spuściła oczy.
 Może i warto... Czemu nie. Wobec tego ja... ja chciałabym cię od
razu przeprosić.
 Ty przeprosić...? Mnie?
 Chyba tak.  Wciąż nie podnosiła oczu.  Bo ty przecież tylko
próbowałeś mnie osłonić przed tymi intruzami. Tak jak wtedy, na peronie...
A ja...
 Marcy...
 Swoją drogą, świetnie całujesz.  Zerknęła na niego.  Ale o tym na
pewno i beze mnie dobrze wiesz.
 Marcy...
 Nie chciałam cię postawić w niezręcznej sytuacji, ale jakoś tak mi
wyszło. Chcę, żebyśmy byli dobrymi kolegami i żeby nam się dobrze
współpracowało. Przyrzekam, że coś takiego już się nigdy więcej....
 Marcy!  Jednym skokiem był przy niej i już przyciskał swoje usta
do jej warg.
Nie zamknęła oczu. Patrzyła osłupiała. On oderwał się od niej i
uśmiechnął.
 To było na przeprosiny. Ponieważ to ja cię przepraszam. Rano nikt ci
nie zagrażał, nikogo na tarasie nie było... Pocałowałem cię wtedy, bo naszła
mnie taka chęć, po prostu.
 Naszła chęć?  Marcy zrobiła jeszcze większe oczy.
 A czy to dziwne? Czasem ludzie postępują spontanicznie.
Poruszyła brwiami.
 Może i tak. Chociaż ja sama  niekoniecznie.
Evan potarł czoło. Właściwie i on nie był typem spontanicznym. .. To
znaczy nie był, dopóki nie poznał Marcy.
45
RS
 To nie znaczy, że czegoś takiego nie doceniam  podjęła.  I było mi
nawet bardzo przyjemnie. Ale wolałabym, żebyśmy... żebyśmy tego więcej
nie robili.
Spojrzał na nią. I nagle poczuł chęć podrażnienia się z Marcy.
 Tak? A dlaczegóż to?
 Po pierwsze: dlatego, że pracujemy ze sobą i takie rzeczy będą nas
rozpraszały.
Racja. Oczywiście będą rozpraszały.
 Po drugie: ponieważ to do niczego nie może doprowadzić, a więc... 
zamilkła i zarumieniła się  jest frustrujące.
Ona być może znowu ma rację, pomyślał. Ale miał chęć dalej ją
prowokować.
 Do niczego nie doprowadzi, mówisz... A konkretnie co masz na
myśli?
Jej rumieniec pogłębił się.
 Czemu mnie tak podpytujesz? Chyba sam wiesz. No tak,
niewątpliwie wiedział.
 No a trzecia przeszkoda? Bo zwykle jest jakieś  po pierwsze",  po
drugie" i  po trzecie", prawda?
 No dobrze... Więc, po trzecie, to ja cię zdążyłam polubić, Evanie, i
właśnie dlatego nie powinniśmy...
Ona mnie lubi? Ej, to świetnie, to znaczy, że lubimy się nawzajem.
Tylko dlaczego mieliby siebie unikać akurat ci, którzy się lubią?
Marcy poruszyła się.
 Wkrótce będziesz szwagrem mojej najlepszej przyjaciółki. To
znaczy, że pewnie jeszcze nieraz się spotkamy. A gdybyśmy... gdybyśmy...
 Gdybyśmy poszli razem do łóżka, tak?
46
RS
Spuściła oczy i skinęła głową.
 No właśnie. Potem mogłoby nam być niezręcznie.
Odchylił się w krześle, splatając dłonie na karku. Oto jest kobieca
logika. Logika, z którą chyba nie warto się spierać. Bo cóż by to dało?
Podniósł się i ruszył w stronę okna.
Zanim tam dotarł, usłyszał dzwonek telefonu.
Skręcił w stronę komody, na której stał aparat i podniósł słuchawkę.
Wdzięczny był losowi, że ten właśnie tak zamierza spuentować ową coraz
mniej obiecującą scenę między nim i Marcy.
 Czy mogę mówić z panną Pruitt?  odezwał się ktoś w słuchawce.
 Z panną Pruitt?
 Proszę jej powiedzieć, że dzwoni Anna.
 Anna? Dobrze, ale jaka...?
Marcy szybko wstała i niemal wyrwała słuchawkę Evanowi.
 Anno, to ty? Co się dzieje? Czemu dzwonisz?
Evan obserwował, jak twarz Marcy szybko blednie.
Kimkolwiek była ta Anna i cokolwiek miała do powiedzenia, nie
wydawało się, aby mogło to być coś dobrego.
 Jesteś pewna?  Marcy desperacko przeczesała sobie palcami włosy.
 Oczywiście, nikomu nic nie powiem. Zadzwoń do mnie jutro rano, ale na
mój numer, nie na numer hotelu.
Odłożyła słuchawkę. Evan spojrzał na nią.
 Jakieś problemy?  zapytał.
 Zabiję tę Helenę!  wycedziła, zaciskając pięści.
 Chodzi o szefową?
 Chyba eksszefową.  Marcy uśmiechnęła się mściwie.  Wprost nie
do wiary, żeby coś takiego zrobiła!
47
RS
Postąpił krok naprzód.
 Ale co konkretnie zrobiła?
Marcy zrezygnowanym gestem osunęła się na najbliższe krzesło.
 Wyobraz sobie, że wynajęła prywatnego detektywa, żeby mnie
szukał po całej Ameryce.
48
RS
ROZDZIAA PITY
Droga Marcy!
Powierzono mi urządzenie przedślubnego party przyjaciół. Czy
miałabyś jakieś propozycje gier damsko męskich na takie party?
Arlene z Indianapolis
Evan usiadł naprzeciw Marcy.
 A więc wynajęła prywatnego detektywa? Twoja szefowa? %7łeby
ciebie tropił?
Marcy wzruszyła ramionami.
 Anna mówi, że przypadkiem podsłuchała rozmowę Helen przez
telefon. No i właśnie: Helen kazała mnie wyśledzić.
 Fiu, fiu  gwizdnął cicho Evan.  To już rzeczywiście lekka
przesada.
 Dokładnie tak Helen ma na drugie i trzecie imię. Lekka Przesada. 
Marcy zazgrzytała zębami.
Uśmiechnął się na moment.
 No, ale czekaj... Powiedziałaś o niej:  eksszefowa". Czyli że po [ Pobierz całość w formacie PDF ]