[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Z szafki nad ich głowami zdjął puszkę syropu czekoladowego i butelkę esencji waniliowej. 
Nie wiedziałem, dokąd zaprowadzi nas ten pocałunek, a zeszłej nocy powiedziałaś, że musisz
najpierw wyjść za mąż...
 Czyżbyś był honorowy i wrażliwy?
 Właściwie to chyba staram się tylko zwabić cię fałszywym poczuciem bezpieczeństwa.
Odchrząknęła nerwowo.
Pół godziny pózniej zabrali gotowe lody do małego pomieszczenia za solarium i Nick
włączył na wideo  Afrykańską królową .
 Skąd wiedziałeś, że przepadam za Bogartem?
 Strzał w dziesiątkę.
  Casablance widziałam chyba z milion razy. Nick objął Billie ramieniem i przyciągnął
do siebie.
Znajdowali się na wielkim miękkim tapczanie.
 Posłuchaj, kochanie...
 Och, nie. Tylko nie odgrywaj Bogarta.
 Nie. To już niemodne. A może Woody Allen wcielający się w Bogarta... Posłuchaj,
kochanie...
 Przestań! To okropne.
 Większość kobiet szaleje, gdy naśladuję Bogarta.
Billie wyskrobała dno miseczki i oblizała łyżkę.
 Zadawałeś się z niewłaściwymi kobietami.
 To znaczy, że mnie okłamywały?
 Mhm... lepiej poszukaj sobie kogoś, kto doceni twoje lody. Są niewiarygodne.
 Kogoś takiego jak ty?
 Tak. Nie!!! Nie jesteś w moim typie.
Nick oparł nogi na stoliku.
 Skąd wiesz, że nie jestem w twoim typie?
 A nosisz duże, workowate spodenki gimnastyczne?
 No tak, zapomniałem o spodenkach. Chętnie pójdę na pewne ustępstwa, ale muszę
stanowczo sprzeciwić się spodenkom.
 Nick, uważasz, że Frankie jest w typie Deedee?
Zastanowił się.
 Chyba bardziej niż którykolwiek z jej dotychczasowych mężów.
 Małżeństwo to poważna sprawa. Deedee nie powinna się tak spieszyć.
 Nie zamierzasz się chyba wtrącać? Pamiętaj, jeśli Deedee nie wyjdzie za mąż, to ty
jesteś na nią skazana.
 Nie jest taka zła. Jest nawet całkiem słodka.
 Chyba jej nie doceniasz, nawet Fong nie mógłby z nią mieszkać.
 Ale może warto jej doradzić  upierała się Billie.
 Jeśli naprawdę chcesz wiedzieć, to myślę, że Deedee jest zadowolona z takiego stylu
życia. Bumeluje sobie, korzystając ze swej nieznośnej, ale przymilnej niewinności, i czerpie
korzyści ze zmian.
 Uważasz, że nie powinnam się wtrącać?
 Zdecydowanie.
Podkurczyła nogi i starała się skoncentrować na filmie, ale Bogart wypadał blado w
porównaniu z Nickiem Kacharczekiem. Słyszała bicie jego serca. Był bardzo blisko, ciepły i
pełen życia. Czuła na włosach jego oddech i palce błądzące po jej szyi. Zdławiła nagły
przypływ pożądania i zdała sobie sprawę, że nie powinna była zostawać na lody. Udała, że
ziewa rozdzierająco, i przeciągnęła się.
 Boże, naprawdę jestem zmęczona  rzekła, zrywając się na równe nogi.  Chciałabym
obejrzeć film do końca, ale muszę ruszać w drogę...
Nick popatrzył na nią uważnie.
 Czujesz się podniecona, prawda?
 Może trochę.  Billie zmrużyła oczy.  Może bardzo, a wszystko to twoja wina. 
Starała się bezskutecznie wzbudzić w sobie odrobinę szczerego gniewu. Zamiast tego
wybuchnęła głośnym śmiechem.
 I wiesz, co jeszcze?  zagadnął.  Chyba zaczynasz mnie trochę lubić.  Przesunął
palcami po fali włosów na jej skroni.  Myślę, że to nawet ładniejsze, niż gdybym cię
podniecał.  Pochylił się ku niej. Pocałunek był dojmująco czuły i przepełniony słodką
tęsknotą.
 Lubię cię. Naprawdę cię lubię.  Przytrzymał ją na długość ramion i westchnął.  Chyba
powinnaś iść teraz do domu.  Zatrzyma! ją u siebie dłużej, niż wypadało, co było
egoistyczne i niebezpieczne, ale nie mógł się opanować. Myśl o rozstaniu napawała go
trwogą. Nie czuł się tak od czasu, gdy dwadzieścia cztery lata temu Fong po raz pierwszy
wypuścił go na szerokie wody.  Niedobrze  myślał smętnie.  Zaczynają się kłopoty.
Zakochuję się w Billie Pearce. Po uszy. 
5
Billie jechała do domu bardzo ostrożnie. Bała się, że jeśli nie skoncentruje się na
prowadzeniu, jej myśli będą krążyć wokół Nicka i zajedzie do Północnej Karoliny. Nie była z
natury podejrzliwa, ale nie ufała mu całkowicie.
Był zbyt przystojny, zbyt czarujący, pociągający i bogaty. Za piękne, żeby było
prawdziwe. I nie chciał się żenić. Wprawdzie nie spieszyło jej się tak strasznie do
małżeństwa, ale jeszcze mniejszą ochotę miała na przygodę... czy tak? Popukała się w czoło
pięścią. Nawet nie wolno tak myśleć! Przygoda z Kacharczekiem  to byłaby katastrofa.
Odpędziła tę myśl, grożąc sama sobie palcem. Niedorzeczne. Nie do pomyślenia.
Zachichotała i natychmiast tego pożałowała.
 Wstyd  skarciła się na głos.
Następnego ranka o jedenastej trzydzieści Deedee weszła do kuchni, powłócząc nogami, i
uwaliła się na pierwszym napotkanym krześle.
 Kawy.
Billie dopiekała właśnie szarlotkę. Umyła ręce i przyniosła do stołu filiżankę i maszynkę
do kawy.
Deedee, gapiąc się na naczynie, wymamrotała coś niezrozumiale.
 Chciałabyś pewnie, żebym ci nalała? Deedee nieprzerwanie gapiła się na dzbanuszek.
Zakołysała się na krześle, zamrugała oczami, ale nic nie powiedziała. Billie zaśmiała się i
napełniła filiżankę.
 Kiedy wróciłaś? Wyglądasz, jakby cię coś rozjechało. Deedee opróżniła filiżankę i
odstawiła ją z hałasem na stół.
 Jeszcze... proszę. Billie ponownie napełniła jej filiżankę i powróciła do swej szarlotki.
 Dobrze się bawiłaś w ambasadzie?
 Tak...  zapiszczała Deedee. Popiła łyk kawy. Spróbowała znowu.  Taak... 
powiedziała już swym normalnymi, czyli nienormalnym głosem małej dziewczynki. ł  Było
wspaniale. Wszyscy wgapiali się w Stargio. Szkoda, że z nami nie poszłaś.
 Zostałam do powrotu Nicka, żeby przypilnować domu.
 Biedactwo. To musiało być strasznie nudne.
Billie włożyła szarlotkę do piekarnika.
 Nie. Przyjemne. Zrobiliśmy lody i oglądaliśmy film z Bogartem.
Deedee zmarszczyła nos.
 Taak? Zmusił cię do oglądania tych staroci? Nienawidzę ich. Nawet nie są w kolorze. I
nic od ciebie nie chciał? Słoneczko, jeśli szukasz męża, idz się bawić do innej piaskownicy.
On jest niepewny. Kobiety zawsze polują na niego*. Ostatnio jakaś zwariowana wielbicielka
zasypuje go prezentami.
 To brzmi poważnie.
Deedee skoncentrowała się na Billie.
 To dziwne. Te podarunki pojawiają się... znikąd. I zawsze są to rzeczy, które Nick lubi.
Paczka jego ulubionej kawy, najnowszy thriller, złota rybka w małym, pomysłowym
naczynku. To dziwne, mówię ci. Prezenty nadchodzą z liścikami, Nick zawsze się bardzo
denerwuje i nigdy nie pozwala mi ich czytać. Deedee rozbudziła ciekawość Billie.
 Tajemnicza kobieta?
 Tak. Słyszałam raz, jak Nick rozmawiał z Fongiem i nazwał ją Jean. To wszystko, co
wiem.
 Jak często przychodzą te prezenty?
 Dwa, trzy razy w tygodniu. Zwykle ktoś zostawia je nocą na progu.  Deedee
przeciągnęła się i ziewnęła rozdzierająco.  Chyba powinnam się ubrać, Frankie przyśle po
mnie samochód.  Obejrzała pukiel swych rudych włosów.  Muszę pójść do fryzjera, potem
na zakupy i obiad z Frankiem. Co robisz wieczorem, kochanie? Nie będziesz przecież
siedzieć w domu?
 Nie... o siódmej Nick obiecał mi lekcję jazdy.
 Ojojoj...
Billie spoglądała zza kierownicy na drogę wiodącą do stadniny, to znów na szarlotkę,
która spoczywała na siedzeniu obok. Miała być zapłatą za stek i domowe lody. Teraz jednak
Billie martwiła się, że ten gest może zostać niewłaściwie potraktowany. Nie podobało się jej,
że może być odebrana tak samo jak Jean i jej kawa. A przy okazji, kim, u diabła, była ta Jean,
wiedząca tak wiele o Nicku?
 Mężczyzni  wyszeptała pod nosem Billie.  Już ci się wydaje, że któregoś przejrzałaś
na wylot, bo potrafi robić rewelacyjne lody, i naraz trach! Zjawia się Jean. [ Pobierz całość w formacie PDF ]