[ Pobierz całość w formacie PDF ]

gentniejsza, niż sobie wyobrażał. Wiedząc, jak ważne dla
sukcesu Venus jest podpisanie kontraktu z Darnią i Brynn,
dowiedziała się o nich wszystkiego, a potem ubrała się
w strój ich ulubionego projektanta. To, że ubrała się tak samo
jak Brynn było oczywiście czystym zbiegiem okoliczności.
Modelki od razu ją zaakceptowały. Garrett nie miał naj-
mniejszych wątpliwości, że jeśli podpiszą umowę z jego
agencją, będzie to wyłącznie zasługą Jayne.
yle ją ocenił podczas lunchu tamtego dnia... Zamiast
dostarczyć jej jak najwięcej informacji ze świata mody, le-
dwie brał udział w konwersacji. Chciała usłyszeć ostatnie
plotki, ponieważ znały je Darnia i Brynn. Dzięki temu mo-
głaby z nimi porozmawiać na bliskie im tematy, a dopiero
potem przejść do sedna sprawy.
George Windom nigdy by tego nie osiągnął. W gruncie
rzeczy zrobił im przysługę, odchodząc. Garrett nie miał do
niego pretensji, mógł sobie nawet zatrzymać pieniądze...
Obraz, który zostawił, wart był prawie tyle, ile sobie przy-
właszczył. Zaczynał podejrzewać, że George dobrze znał
wartość tego obrazu.
S
R
- Garrett? Potrzebujesz czegoś? - Micky patrzyła na nie-
go ze zdziwieniem.
- Nie... - Potrzebował kogoś. Potrzebował Jayne!
To była decydująca chwila. Mimo że pytanie było całkiem
niewinne, pomogło Garrettowi sprecyzować swoje uczucia.
Od tego momentu wiedział, że Jayne była stworzona dla
niego. Nareszcie udało mu się znalezć kobietę, z którą mógł
porozmawiać o wszystkim - i o modzie, w razie potrzeby, i
o finansach. Z taką kobietą mógłby spędzić resztę życia...
- Garrett? - Micky miała zaniepokojoną minę. - Nie
martwisz się chyba o Jayne, prawda?
- Nie. - Uśmiechnął się promiennie. - Jayne jest prze-
cież& boginią, nieprawdaż?
- Mam w głowie kompletny zamęt - powiedziała Darnia,
gdy Jayne odprowadzała ją do drzwi. - Dziękuję ci, Jayne.
- Pomachała jej palcami dłoni i pewnym siebie krokiem
pomaszerowała w głąb korytarza.
Jayne zamknęła drzwi i oparła się o nie głową. Na śnia-
danie zjadła zaledwie pół grzanki i trzy truskawki. Czuła się
wypompowana po dwóch godzinach przegryzania się przez
kolumny liczb. Ale spotkanie z Darnią i Brynn wypadło do-
brze. Tego była pewna.
Dopiero gdy odwróciła się w stronę biurka, zauważyła
skórzaną, kopertową torebkę Darnii leżącą na podłodze.
Chwyciła ją i wybiegła na korytarz.
- Wiem, ja też ją polubiłam. Wcale nie wygląda tak okro-
pnie, jak ją opisał Sandor - mówiła Brynn.
Jayne raptownie przystanęła. Domyślała się, o kim mowa...
- Ubiera się przecież u tego samego krawca, co ja - ciąg-
nęła modelka. - Nie można powiedzieć, że Scarcella tworzy
okropne rzeczy!
S
R
133
- Nie wiem, o co Sandorowi właściwie chodzi - odezwa-
ła się Micky.
Jayne zorientowała się, że wszystkie stały w recepcji.
Szybko wróciła do swego gabinetu. Zwróci torebkę za kilka
minut.
Nie była zdenerwowana opinią Sandora. Już ją poznała.
Ale Brynn i Darnia nic nie mówiły o jej zawodowych umie-
jętnościach. Chwaliły wyłącznie jej wygląd!
Stała w zamyśleniu, oparta o brzeg biurka, gdy do jej
gabinetu wszedł Garrett. Przez chwilę przyglądał jej się
w milczeniu, nim zamknął za sobą drzwi.
- Byłaś wspaniała! - powiedział podchodząc. - Cała ta
gadanina o ciuchach i modelkach... Och, wiedziałaś, jakie to
ważne dla naszej sprawy. Brynn i Darnia podpisały z nami
umowy! I to tylko dzięki tobie, Jayne.
Nagle pochylił głowę i pocałował ją prosto w usta. W biu-
rze! Tak, jak to sobie wymarzyła... Wyraził swym poca-
łunkiem tyle czułości i namiętności, ile tylko mogła zapra-
gnąć.
Ale co się stało z jej namiętnością? Dlaczego nie była
bezgranicznie szczęśliwa? Dlaczego nie odwzajemniła poca-
łunku?
Zarzuciła mu ręce na szyję, przypomniała sobie dotyk jego
ramion, smak jego ust... Ale nie było tak samo, mimo że
rozpaczliwie tego pragnęła.
- Jayne? - wyszeptał głosem tak tęsknym, jakby odnaj-
dywał ją po długich poszukiwaniach. - Nie wiem, co bym
bez ciebie zrobił.
Pocałował ją jeszcze raz, szybko i mocno, a potem schylił
się po torebkę Darnii.
- Darnia zapomniała - powiedział. - Przyszedłem po nią.
- Och, Garrett...
S
R
Dotknął palcem jej ust.
- Porozmawiamy pózniej - powiedział.
Rozmowę trzeba było odłożyć na kilka dni. Gdy tylko
rozeszła się plotka, że Darnia i Brynn opuściły dawną agencję
i podpisały kontrakt z Venus, Garrett został zasypany oferta-
mi. Jayne natomiast bez przerwy spotykała się z modelkami.
Przygotowała sobie piętnastominutową prezentację, podczas
której wyjaśniała, na czym będą polegać jej usługi w przy-
padku zawarcia przez nie kontraktu z Venus. Chwyt okazał
się niezwykle skuteczny.
Jayne wydawała coraz więcej pieniędzy na ubrania i za-
biegi upiększające. Co prawda, zaczynała już żałować czasu
i pieniędzy, ale zainteresowanie Garretta było tego warte.
Nie podobało jej się jednak, że coraz częściej oceniano jej
wygląd, nie zaś umiejętności. Nawet Sandor po powrocie
z Nowego Jorku zaakceptował narzucone przez nią finanso-
we ograniczenia.
Jeśli chodzi o modelki i tak nie mogła im dorównać. Zaraz
po wstaniu z łóżka wyglądały z pewnością lepiej niż ona po
dwóch godzinach porannej toalety.
Dzisiaj było najgorzej. Jej waga ani drgnęła od czasu
spotkania z Brynn i Darnią; Jayne czuła złość i głód.
Wtedy właśnie zjawiła się Sylwia.
Gdy Jayne wyszła do recepcji, aby powitać przyjaciółkę,
zobaczyła jakąś smukłą, krótko ostrzyżoną dziewczynę, roz-
mawiającą z Micky. To była Sylwia! Wyglądała równie atra-
kcyjnie, jak pracujące w agencji modelki!
Jayne wiedziała, że nigdy nie będzie tak wyglądać. Ale
widok przyjaciółki zabolał ją szczególnie mocno. Wewnętrz- [ Pobierz całość w formacie PDF ]