[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Hanka dodała jej skrzydeł.
 Samochód mam przecznicę dalej  poinformował.
 Mój stoi pod domem. Pojedziemy moim. Nie masz fotelika.
 Mylisz się, mam.  Lekko dotykał talii Gabrielle, prowadząc ją obok
sprzedawczyni z dołu, która zmiatała koraliki i to wszystko, co zostało po
wczorajszej zabawie.
 Jeszcze nie ma ósmej. Wasza rodzina jest tak wszechmocna, że przez
noc znajdzie się dla niej dziecięcy fotelik?
Popatrzył na nią ponad ciemnymi szkłami. Te niebieskie oczy potrafią
zauroczyć, wiedziała to doskonale.
 Pojechałem do hipermarketu otwartego dwadzieścia cztery godziny
na dobę.
Wyszła na pustą ulicę, bo miasto odsypiało nocne szaleństwa. Hank
wyjął z kieszeni kluczyki i błysnęły lampy ciemnoniebieskiego cadillaca. No
30
R
L
T
tak, escalade, luksusowa miejska terenówka. Nie rzuca się w oczy, a świadczy
o zamożności właściciela.
 Niezły samochód  przyznała.  O niebo wygodniejszy od mojego
pięcioletniego hatchbacka.  Nie będzie upierać się przy swoim autku.
Zresztą lepiej zachowywać się gładko, bez zadrażnień i emocji, czyli udawać,
że są tylko przyjaciółmi.
 Ten fotelik ci pasuje?
 Poczekaj, zaraz sprawdzę...  Upewniła się, że zainstalował wszystko
jak należy.
 Powierzają mi B 52. Możesz mi zaufać, że postąpiłem zgodnie z
instrukcją.
 Nie chodzi o jakiś tam bombowiec, ale o bezpieczeństwo dziecka.
Chcę mieć absolutną pewność.
 Musiała przyznać, że naprawdę sobie poradził! Sama straciła trzy
godziny, nim do końca wszystko rozgryzła. Wyjęła Maxa. Taka kruszynka.
Maleńki, ale cudowny! Zalała ją fala miłości. I była wdzięczna Hankowi, że
zadał sobie tyle trudu dla jej synka.
Dopiero wrócił do kraju, na pewno był zmęczony, a jednak przyjechał
prosto do niej. Nic dziwnego, że kupił sobie kawę, która postawiła go na nogi.
Na myśl o kawie aż jęknęła w duchu. Odkąd zaszła w ciążę, odmawiała jej
sobie.
Uff. Brakowało jej nie tylko kawy, ale również czekolady i pikantnych
potraw, z których musiała zrezygnować, bo karmi Maxa.
 Gabrielle?
Hank stał przy drzwiach, a za nim, w tle, rysowała się perspektywa jej
pięknego historycznego miasta. Jej przygoda... Miała tyle planów! Chciała
zawojować świat, przebojem iść przez życie, zrobić oszałamiającą karierę w
31
R
L
T
międzynarodowej bankowości. Teraz jej jedynym marzeniem było
wyzdrowienie Maxa.
 Tak, jedzmy.  Zapięła synka w foteliku. W pierwszej chwili chciała
usiąść obok niego, lecz już zasnął, a Hank przytrzymywał dla niej przednie
drzwi.
Gdy ruszyli w drogę, patrzyła na śpieszących do pracy ludzi, mamę
pchającą wózek, bezdomnego śpiącego na wycieraczce. Nowy Orlean łączy
w sobie tyle przeciwieństw, historię i bogactwo, nędzę i upadek. Kiedyś, nim
jeszcze Max przyszedł na świat, inaczej postrzegała to miasto. Jej plany też
były inne.
Zamruczał telefon Hanka. To na nim wcześniej grał.
 Nigdy bym nie przypuściła, że jesteś maniakiem gier.
 W szkole wojskowej jeden ze współlokatorów był zagorzałym
komputerowcem.
 Nie wiedziałam, że studiowałeś w szkole wojskowej ani że interesują
cię gry wideo. Dlaczego nigdy mi, o tym nie mówiłeś?
 Zwykle trzymaliśmy się powierzchownych tematów.
No tak. Unikali dyskusji o poważnych sprawach a także nie opowiadali
o szkołach, do których chodzili i o swoich rodzinach. Tak było aż do dnia,
kiedy otworzyła się przed Hankiem po kłótni z Kevinem. Musiała wyrzucić z
siebie emocje i gorzkie żale. Sprawa była fundamentalnej natury, bo Kevin
nalegał, by zmieniła podejście do życia, przestawiła się, a ona miała marzenia
i chciała żyć po swojemu.
Nie powiedziała Hankowi wszystkiego, choćby o tym jak Kevin,
wieczny imprezowicz, zapomniał o prezerwatywie. Była sfrustrowana jego
ciągłym balowaniem. Beztroska i niefrasobliwość, które ją na początku
oczarowały, traciły blask. Miała dość roli jedynej odpowiedzialnej w tym
32
R
L
T
związku.
Kevin wybierał się na misję, więc nie mogła z nim zerwać w takim [ Pobierz całość w formacie PDF ]