[ Pobierz całość w formacie PDF ]

niż myślisz.
- Mylisz dobry seks z czymś głębszym.
- Więc przyznajesz, że jest nam ze sobą dobrze?
- Owszem. Jesteś świetną kochanką, ale lepiej zapomnij o wspólnej
przyszłości.
Patrzyła na niego przez łzy.
- Nie mogę uwierzyć, że odrzucasz naszą szansę. Moglibyśmy być bardzo
szczęśliwi. Jestem tego pewna.
- Jak długo?
- Zawsze. Parsknął szyderczo.
- Naoglądałaś się romantycznych filmów. W prawdziwym życiu bywa
inaczej. Zresztą zasadniczo różnimy się w oczekiwaniach. Ty chcesz dzieci, a ja
nie.
- Dlaczego? - spytała. - Masz syna, z którego możesz być dumny, który
mówi o tobie tak dobrze i ciepło. Nazywa cię swoim najlepszym przyjacielem.
Dlaczego nie chcesz mieć więcej dzieci?
- Bo widziałem, jaką krzywdę wyrządza dzieciom separacja albo rozwód
rodziców - odparł z goryczą. - Przez całe lata nie sypiałem po nocach,
rozmyślając o Danielu i nie chcę tego przeżywać po raz kolejny.
Jego słowa sprawiły jej ból. yle go oceniła, oskarżając o to, że nie
interesował się chłopcem, podczas gdy było dokładnie na odwrót. Nic dziw-
nego, że nie chciał ożenić się z Miriam. Ze statystyk wynikało, że małżeństwa
nastolatków rzadko kiedy trwały długo, a narodziny dzieci najczęściej bywały
sprawą przypadku.
- Postąpiłeś słusznie w sprawie Daniela - powiedziała miękko. -
Wcześniej nie zdawałam sobie z tego sprawy, ale teraz widzę, że bardzo go
wspierałeś przez te wszystkie lata.
- 98 -
S
R
- Nie tak, jak tego potrzebował - odparł, nalewając sobie następnego
drinka.
Syknął, kiedy alkohol zapiekł go w zranioną wargę.
- Nie potrafiłem go ochronić - dodał. Wzięła od niego pusty kieliszek i ich
palce zetknęły się na moment.
- Co masz na myśli? - spytała.
- Ojczym zle go traktuje.
- Chcesz powiedzieć... - zawahała się. - Chcesz powiedzieć, że go bije?
- Po tym, co zrobił dzisiaj, na pewno złożę na niego skargę o napaść -
odpowiedział ponuro.
- Biłeś się z nim?
- Nie ja zacząłem, chociaż miałem na to wielką ochotę.
- Tamten telefon w restauracji... - domyśliła się.
- Zadzwoniła Miriam, że Daniel uciekł z domu - powiedział przez
zaciśnięte zęby. - Bała się powiedzieć prawdy, żeby ten łajdak się na nim nie
odegrał.
- Dlaczego nic mi nie powiedziałeś?
- Mówiłem już, że to nie twoja sprawa. Sam sobie muszę z tym poradzić.
- Nie możesz wciąż odsuwać od siebie życzliwych ci osób. Jak długo to
już trwa?
- Dowiedziałem się dopiero niedawno. Daniel próbował to załagodzić.
Chciał załatwić to sam.
- Jest jeszcze dzieckiem, za młodym na borykanie się z takimi
problemami.
- Powiedział mi o tym tylko ze względu na grozby Martina.
- Grozby? Jakie grozby?
Jasper zreflektował się. Niepotrzebnie wyjawił jej prawdę.
- Chodzi o pieniądze - wyjaśnił mgliście.
- 99 -
S
R
- Przepraszam, że cię zle oceniłam - powiedziała. - Do tej pory wciąż cię
krytykowałam, więc rozumiem, że mi nie ufasz, ale ja cię naprawdę kocham.
Chyba Gerald się tego domyślał, bo nie był zachwycony tym, że chciałam wyjść
za Mylesa, i zrobił wszystko, żeby mi to uniemożliwić, między innymi
zmieniając testament. Chciał, żebyśmy się pobrali, żebym ci pokazała, czym jest
prawdziwa miłość i nauczyła ufności...
Jasper położył jej dłonie na ramionach i wydawało się, że ją odepchnie,
ale nagle przygarnął ją do piersi, zanurzając twarz w pachnącej burzy jej
włosów.
- Chciałbym móc dać ci to, czego potrzebujesz, Hayley - powiedział, ale
nie mogę ryzykować tego, że zrujnuję także i twoje życie.
Podniosła głowę i popatrzyła na niego oczami wilgotnymi od łez.
- Czy ty coś do mnie czujesz? - spytała. Wzruszenie ścisnęło go za gardło.
- Tak, dziewczynko - obtarł kciukiem jedną z toczących się po jej
policzku łez.
Patrzył na jej śliczną twarz i zastanawiał się, czy powinien powiedzieć jej
prawdę o Miriam Moorebank. Pomogłoby jej to zrozumieć sytuację, ale i tak
niczego by nie zmieniło. Im mniej osób znało prawdę, tym lepiej, zwłaszcza w [ Pobierz całość w formacie PDF ]