[ Pobierz całość w formacie PDF ]

- Nikt cię nie znieważył - powiedziała. - Bardzo cię proszę, nie rób z igły widły.
Nie igraj z ogniem.
Odwróciła się i ruszyła do wyjścia. Kasma chciała zabrać dziecko, ale Ella tylko
pokręciła głową. Była w nie najlepszym nastroju i bliskość córki dawała jej poczucie
bezpieczeństwa. Absolutnie nie życzyła sobie, żeby Aristandros mieszał się do tej deli-
katnej sprawy rodzinnej. Pomijając wszystko inne, jej matka zawsze najbardziej cierpia-
ła, kiedy Theo tracił cierpliwość.
Na półpiętrze odwróciła się i zobaczyła, że zaproszeni mężczyzni zgodnie groma-
dzą się w holu, a następnie przechodzą do pokoju konferencyjnego na zebranie inwesto-
rów. Ella odetchnęła z ulgą, bo gdy w grę wchodziły interesy, Ari zwykle przestawał in-
teresować się innymi sprawami.
- Butki - oświadczyła Callie z przekonaniem, gdy Ella zdejmowała jej sandałki. -
Kapetki.
- Bardzo dobrze - pochwaliła ją Ella i ucałowała w oba policzki.
- Wielkie nieba, ona już mówi...
Ella niemal podskoczyła ze strachu i gwałtownie odwróciła głowę ku drzwiom.
- Mama?
- Theo poszedł na zebranie, więc poprosiłam pokojówkę, żeby mnie tutaj przypro-
wadziła - wyjaśniła pośpiesznie Jane. - Dostałby szału, gdyby się dowiedział, że tu je-
stem.
- Ten człowiek zbyt często wpada w furię. Kiedy wreszcie go zostawisz? - spytała
Ella z bólem w głosie.
R
L
T
- Jest moim mężem i kocha mnie. Poza tym zawsze był dobrym ojcem i dbał o
dom. Nic nie rozumiesz. - Matka zachowywała się dokładnie tak samo jak zawsze. Naj-
wyrazniej nadal nic do niej nie docierało. - Chcę zobaczyć wnuczkę... Wygląda tak samo
jak ty.
Ella zauważyła, że dziewczynka najwyrazniej nie rozpoznaje babci.
- Nieczęsto miałaś okazję, aby ją widywać, prawda?
- Po porodzie bardzo trudno było mi porozumieć się z Susie - westchnęła Jane ze
smutkiem i usiadła na brzegu łóżeczka przy zasypiającej Wnuczce. - Nie słuchała moich
rad, nie przyjmowała do wiadomości niczego, co jej sugerowali inni. Było jasne, że jej
małżeństwo się sypie. Widziałam Calliope kilka razy, kiedy była bardzo mała, ale Susie
nie życzyła sobie żadnych gości. Bywało, że robiła się dla nich nieprzyjemna.
- Moim zdaniem Susie cierpiała na depresję poporodową - oznajmiła Ella łagodnie.
- Nie chciała iść do lekarza. - Jane pokręciła głową. - Robiłam, co w mojej mocy,
ale twoja siostra zawsze była krnąbrna. Obawiam się, że zapłaciła wysoką cenę za swój
upór. Nie chcę, abyś poszła w jej ślady.
- Nie mówmy o mnie - zaprotestowała Ella pośpiesznie.
- Jak mamy nie mówić o tobie, skoro jesteś na ustach połowy świata, odkąd wpro-
wadziłaś się do Ariego Xenakisa. Ten mężczyzna pragnie cię dzisiaj, ale pamiętaj, że ju-
tro albo pojutrze może zechcieć pozbyć się ciebie. Nie powinnam była tak paskudnie się
do ciebie zwracać, ale strasznie się zdenerwowałam na wieść o tym, że zamieszkałaś z
kimś takim.
- Nie chcę rozmawiać z tobą o Aristandrosie. Od dawna jestem już dorosła i sama
dokonałam wyboru. Nie musisz przyznawać mi racji, ale nie kłóć się ze mną, bo i tak ni-
czego nie zmienisz. Mamo, minęło siedem lat od naszego ostatniego spotkania - przypo-
mniała jej Ella. - Nie marnujmy tej chwili.
- Istotnie, mamy tylko chwilę - przyznała starsza pani z napięciem i nieoczekiwanie
przytuliła córkę. - Ogromnie za tobą tęskniłam, zwłaszcza po śmierci Susie. Ale Theo
jest zbulwersowany i rozwścieczony tym, co zrobiłaś. Mówi, że przez ciebie stracił
twarz.
Ella bez wahania odwzajemniła uścisk matki.
R
L
T
- Na litość boską, on zawsze przesadza - westchnęła. - Przecież jest tylko moim oj-
czymem.
- Cała rodzina wstydzi się ciebie - rozległ się głos od progu.
Ella skierowała wzrok na swojego przyrodniego brata Dmitriego, a Jane cofnęła się
o krok.
- Przestań na siłę usprawiedliwiać ojca - burknęła Ella. - Był wiecznie niezadowo-
lony ze mnie, bo umiałam mu się postawić. Nie lubi mnie i nic nigdy tego nie zmieni.
- Mamo, za kilka minut tata zacznie cię szukać. Musisz wracać na dół - oświadczył
Dmitri, ignorując jej słowa.
Ella poczuła, że krew ją zalewa. Nie cierpiała, kiedy jej brat przyrodni zachowywał
się jak nadęty głupek.
- Nadal mieszkasz w domu? - spytała go, przypomniawszy sobie długie lata nie-
oczekiwanych wybuchów agresji, przemocy i niezgody, a także podejmowanych przez
Jane mizernych prób naprawienia sytuacji w rodzinie.
- Wyprowadziłem się wieki temu - odparł. - Teraz dzielę mieszkanie ze Stavrosem.
- W takim radzie nie mogę cię poprosić, żebyś zaopiekował się mamą dzisiaj wie-
czorem - zauważyła z napięciem w głosie.
Dmitri natychmiast pojął, co Ella ma na myśli. Poczerwieniał, ale nie powiedział
ani słowa. Pośpiesznie wyprowadził bladą jak kreda matkę, żeby za wszelką cenę unik-
nąć konfliktu z ojcem. Ella westchnęła w duchu. Kiedyś zachowywała się tak samo i była
boleśnie świadoma, że w żaden sposób nie da się uniknąć scysji. Pierwszy konflikt w [ Pobierz całość w formacie PDF ]