[ Pobierz całość w formacie PDF ]

zapomnieć o Jacku, ale nie na długo.
Przyjaciółka zauważyła zmianę, jaka w niej zaszła.
- Mam nadzieję, że nie postąpiłam zle, pozwalając Jackowi
przywiezć was do domu.
- Nie.
- Bardzo nalegał.
- Wiem.
Sally westchnęła.
- Wiem, że to nie moja sprawa, Nina, ale ten facet naprawdę
sprawia wrażenie szczerego. Długo z nim rozmawiałam i mogę ci
powiedzieć, że całkiem poważnie myśli o małżeństwie.
- Możliwe. Popatrzyła na nią z uwagą.
- Nie chcesz go?
- Nie o to chodzi.
- Jeśli chodzi ci o pracę, to Jack zapewniał mnie, że uszanuje i
będzie popierał każde rozwiązanie, jakie zaproponujesz. Powiedział,
że rozumie, jakie to dla ciebie ważne, aby coś osiągnąć i spełnić się w
tym, co robisz. Wydaje mi się, że jeśli o to chodzi, nie będziesz miała
z jego strony żadnych kłopotów.
Sally miała rację. Jack nie będzie stawał na przeszkodzie jej
karierze. Sam cenił swoją pracę i rozumiał jej aspiracje. Tu chodziło
o coś zupełnie innego.
- Kiedy był tu wczoraj, zauważył te drewniane klocki pod
stołem. Powiedział, że zrobi ci mebel, który będzie spełniał
wszystkie twoje wymagania.
Nina uśmiechnęła się. Nie miała wątpliwości, że Jack z chęcią
zrobiłby dla niej nowy stół. Lubił, żeby wszystko było jak trzeba.
Niestety, dzieci miały tę właściwość, że często w sposób zupełnie
nieprzewidziany burzyły najlepiej przemyślane plany. Czy potrafiłby
z tym żyć? Miał dosyć dziecka przyjaciół, które zamieniło w koszmar
sławetne przyjęcie. A przecież był z nim tylko przez kilka godzin.
- Na twoim miejscu trzymałabym się go - powiedziała Sally,
54
SR
ściszając głos. - To czyste złoto. W dodatku ma pieniądze i głowę na
karku. Ma też niezgorsze ciało i na pewno nie będzie przeszkadzał ci
w pracy.
Westchnęła i wyznała Sally, co ją gnębi.
- On nie chce mieć dzieci, Sally. To dlatego właśnie z nim
zerwałam.
Spojrzała na Ninę z niedowierzaniem.
- Odwrócił się od ciebie, kiedy powiedziałaś mu, że jesteś w
ciąży?
- Nie, nigdy mu tego nie powiedziałam. Wiedziałam, że nie chce
dzieci. Dał mi to jasno do zrozumienia.
Sally dokończyła kawę, zastanawiając się nad tym, co powiedziała
jej Nina. Odstawiła kubek i oznajmiła, co myśli na ten temat.
- Wygląda na to, że Charlotte wcale go nie odstraszyła. Dlaczego
zakładasz, że nie mógł zmienić poglądów, odkąd dowiedział się, że
masz jego dziecko?
Nina wzruszyła bezradnie ramionami.
- Wiem, że nadal chce być ze mną, ale wydaje mi się, że
Charlotte nie jest dla niego realną osobą. Pamięta, jak nam było ze
sobą dobrze i chce, żeby to wróciło.
- Hmm. - Sally postukała starannie umalowanymi paznokciami
w blat. - Ma przyjść z wizytą dziś wieczorem?
- Taki miał zamiar. Jeśli nie zmienił zdania.
- Zwietnie! - Wskazujący palec Sally uniósł się, jakby na
potwierdzenie wagi tego, co chce powiedzieć, - Zostaw z nim
Charlotte, kiedy przyjdzie Juliette Hardwick. Jeśli będzie chciał się od
tego wymigać, możesz o nim zapomnieć. Jeżeli zaś zostanie z nią,
zacznie pojmować, że Charlotte to doskonała osoba. Poddaj go
testowi, Nina.
Sally zsunęła się ze stołka, pewna, że znalazła doskonałe
rozwiązanie.
- To niczego nie dowiedzie. - Nina najwyrazniej nie była
zadowolona z pomysłu, by zostawić dziecko Jackowi. -Charlotte
przez większość czasu śpi.
55
SR
- Wszystko zależy od podejścia - stwierdziła Sally, ruszając w
stronę wyjścia. Zatrzymała się na chwilę, by przypomnieć Ninie
jeszcze o jednym. - I nie zapomnij nagrodzić go, jeśli się dobrze
spisze. Jestem wielką zwolenniczką systemu nagradzania. Uważam,
że to najlepiej mobilizuje do właściwego postępowania.
Drzwi zamknęły się.
Słusznie! Ona ma rację! - pomyślała Nina, starając się przekonać
samą siebie do pomysłu Sally. Jeśli chce dowiedzieć się prawdy o
stosunku Jacka do dziecka, musi podjąć ryzyko. Jeżeli Jack przyjdzie
dziś wieczorem, zostawi go z Charlotte. W końcu jest jej ojcem. Jego
reakcja na ten pomysł wiele jej powie.
Stosunek do dziecka...
Na pewno zechce uciec, gdzie pieprz rośnie.
56
SR
ROZDZIAA DZIEWITY
Spojrzenie na zegarek wystarczyło, by przestała się nad sobą
rozczulać. Dochodziła piąta. Jack kończył pracę o czwartej. Nie była
pewna, jakie konkretnie ma plany, ale droga z Roseville Chase do
Lane Cove nie powinna mu zająć dużo czasu. Chciała przygotować
się na jego przyjazd. Chciała też wyglądać jakoś na spotkaniu z
Juliette Hardwick.
Do pracy zawsze ubierała się na czarno. Uważała ten kolor za
dyskretny i elegancki zarazem. Kobieta, która przychodziła do niej
szyć suknię do ślubu, musiała każdego przyćmiewać swoim
blaskiem. Zadaniem Niny było sprawić, żeby wierzyła, iż osiągnęła
ten cel, nie chciała więc, aby jej własne kreacje rozpraszały uwagę
klientek. Wreszcie czarny kolor stanowił doskonałe tło, kiedy w
czasie przymiarki poprawiała swoje dzieło, spoglądając w lustro.
Z racji tego, że karmiła piersią, wygodniej by jej było włożyć jakąś
rozpinaną sukienkę, jednak kierowana próżnością zdecydowała się
na jedwabny kostium, ze złotym paskiem. To była zdecydowanie jej
najlepsza kreacja, wygodna i niezwykle elegancka. Tkanina
przylegała dosyć ciasno do ciała, podkreślając jego zaokrąglenia i
wypukłości.
Przez całą ciążę nosiła luzne ubrania, więc teraz, kiedy jej figura
prawie wróciła do poprzednich kształtów, chciała znów poczuć się
jak kobieta. W szpitalu nie wyglądała najkorzystniej. Wierzyła, że
Jack doceni wysiłek, jaki włożyła w przygotowanie się na jego
wizytę. Będzie to dla niego nagroda, o której wspominała Sally. Ale
właściwie za co ta nagroda? Za to, że chce być dla Charlotte ojcem?
Sally miała rację. Pewna zachęta z jej strony mogła pomóc Jackowi
odnalezć się w nowej sytuacji. Warto było spróbować. Jeśli Jack
zauważy jej wysiłki, być może będzie bardziej się starał
zaakceptować Charlotte.
Nina zdjęła z wieszaka kostium i włożyła go na siebie. Jej talia nie
wróciła jeszcze do normy, ale ponieważ miała teraz większe piersi,
57
SR
całość wyglądała zupełnie niezle. Wsunęła stopy w miękkie złote
pantofle i wpięła w uszy złote klipsy z czarnymi kamieniami.
Włosy umyła i ułożyła jeszcze rano. Na szczęście obcięła je tuż
przed porodem, więc nie musiała bardzo się starać, żeby nadać im
odpowiedni wygląd.
Stosując zasadę Sally, że zawsze należy wyglądać dobrze,
poświęciła sporo czasu na makijaż. Na powieki nałożyła szare cienie,
pogrubiła rzęsy tuszem, a kości policzkowe podkreśliła lekko różem,
co nadało jej twarzy nieco dramatyczny wygląd. Usta pomalowała
czerwoną szminką, do której dobrała odpowiedni lakier do paznokci.
Sally zawsze twierdziła, że dłonie są bardzo ważne.
Teraz, kiedy miała krótko obcięte włosy, lubiła nosić klipsy. Miała
długą szyję i klipsy dodawały jej stylu. Potrząsnęła głową,
przyglądając się sobie w lustrze. Niezle. Całkiem niezle. Uśmiechnęła
się do siebie. Jack zobaczy dziś zupełnie inną kobietę. [ Pobierz całość w formacie PDF ]