[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Długo przeszukiwała walizkę, aż w końcu znalazła to, czego szukała. Kostium kąpielowy.
Włożyła go, zarzuciła na siebie płaszcz z frotte i zeszła na dół.
W domu panowała jeszcze cisza, tylko z kuchni dobiegały odgłosy krzątaniny. Fiona z
rozkoszą wciągnęła wspaniały zapach świeżo upieczonego chleba, który uderzył ją w
nozdrza.
Opuściła dom i zaczęła schodzić wąskimi schodami ku morzu.
Potrzebowała prawie dwudziestu minut, żeby do niego dotrzeć. Wyglądając wcześniej
przez okno, miała wrażenie, że morze znajduje się tak blisko.
Kiedy jednak Fiona zobaczyła biały piasek, musiała przyznać, że opłaciło się odbyć tak
długą drogę.
Zdjęła płaszcz kąpielowy i starannie ułożyła go na piasku. Potem rzuciła się w spienione
fale. Z początku woda wydała jej się zimna, ale płynęła dalej, aż jej ciało przyzwyczaiło się
do tej temperatury.
Nieco zdyszana położyła się w końcu na wodzie i wpatrzyła w rozjaśnione błękitne niebo.
Pozwoliła się unosić falom, zamknęła oczy i rozluzniła się.
Otworzywszy je ponownie, stwierdziła ze zdumieniem, że zniosło ją w głąb morza. Prąd
był silniejszy niż myślała, i wyniósł ją kilkaset metrów od brzegu.
Fiona przewróciła się na brzuch i wykonując energiczne ruchy ramionami popłynęła
kraulem w kierunku brzegu.
Wyszedłszy z wody, otrząsnęła włosy i usiadła na płaszczu kąpielowym.
Potem ułożyła się na plecach i pozwoliła, by słońce osuszyło jej mokrą skórę.
Kiedy słońce zbyt mocno zaczęło przypiekać jej twarz, przewróciła się na brzuch.
Rozwiązała tasiemki kostiumu.
Przez chwilę pomyślała, żeby zdjąć górę i opalić się na piękny brąz. Jednak nie pozwoliła
jej na to nieśmiałość. Wprawdzie było wątpliwe, że ktoś mógłby ją zobaczyć w tym
odludnym miejscu, ale nie chciała zdać się na przypadek.
Fiona leżała w ciepłym porannym słońcu i drzemała. Nagle wydało jej się, że jakaś
chmura przesłoniła słońce. Obróciła się zdziwiona.
Przed nią stał Philippe, jego wysoka postać rzucała długi cień na jej ciało.
 Philippe? Co ty tu robisz?  spytała zaskoczona.
Philippe przyjrzał jej się przez moment.  Przyszedłem, żeby popływać. To moja mała,
prywatna plaża, to znaczy: była moja do dzisiaj. Jak ją znalazłaś?
 Przez przypadek. To niepowtarzalne miejsce, nie ma ludzi, piasek jest biały, a woda
spokojna...
 Wiem o tym  stwierdził ironicznie Philippe.
 Nie musisz odgrywać tutaj ważnego właściciela. Mogę sobie pójść gdzie indziej 
powiedziała Fiona, którą rozzłościł jego drwiący uśmiech.
 Nie ma takiej potrzeby. Już ją odkryłaś, a poza tym  jego spojrzenie prześliznęło się po
jej półnagim ciele  uważam, że to miejsce stanie się bardziej interesujące, kiedy ty tu
będziesz.
Fiona osłaniała oczy przed słońcem, spoglądając w górę na Philippe a. Dopiero teraz
spostrzegła, że górna część jej kostiumu trochę się zsunęła. Podciągnęła go pospiesznie i
drżącymi rękami starała się na nowo zawiązać tasiemki.
 Pozwól, że ja to zrobię  rzekł Philippe, klękając obok niej.
Nim Fiona zdążyła zaprotestować, Philippe zawiązał już węzełek. Poczuła na plecach
jego chłodne palce i usłyszała jego głos:  Dostaniesz poparzenia słonecznego. Dziewczęta o
jasnej karnacji nie powinny pierwszego dnia tak długo leżeć na słońcu.
 Pogoda jest zbyt piękna, żeby siedzieć w domu  odparła Fiona.
 W takim razie lepiej będzie, jeśli natrzesz się kremem.
Philippe rozłożył swój ręcznik i sięgnął po plastykową tubkę.
 Połóż się na brzuchu, żebym mógł cię natrzeć!  rzekł rozkazującym tonem. Fiona
przyjrzała się temu ogromnemu aroganckiemu mężczyznie obok siebie i pomyślała: nawet
kiedy stara się być uprzejmy, jego słowa brzmią jak rozkazy.
Philippe miał ciemnobrązową opaleniznę. Jego ciało było jeszcze bardziej umięśnione,
niż to sobie wyobrażała. Ogromny wzrost nadawał mu wygląd szczupły i giętki, ale teraz,
kiedy nie miał na sobie ubrania, mogła się przekonać, jak znakomicie był zbudowany.
Całe jego ciało, od silnego karku do mocnych ud i nóg, promieniowało siłą, która działała
na nią zniewalająco.
Dla Fiony Philippe był najbardziej atrakcyjnym mężczyzną, jakiego kiedykolwiek
spotkała. Ale prędzej by umarła, niż wyznała to Philippe owi.
Posłusznie przekręciła się na brzuch. Po szorstkich słowach zaskoczyła ją czułość jego
dotyku. Fiona czuła, jak jego ręce masują i nacierają kremem jej plecy. [ Pobierz całość w formacie PDF ]