[ Pobierz całość w formacie PDF ]

był właśnie taki, skromny i cichy.
W myślach przyznała mu rację. A jednak w sumie było to przykre przeżycie.
Jakaś tam nieważna rejestracja w urzędzie dzielnicowym, ni to spisanie umowy
handlowej, ni wyrobienie prawa jazdy.
Westchnęła.
 Nie sądziłam, że to będzie aż tak zdawkowe. Właściwie uwłaczające.
 Słuchaj, zajrzał jej w oczy  jeśli zechcesz, możemy kiedyś powtórzyć ten
ślub, z całą oprawą, jak należy. Zatrudnimy organizatora uroczystości, muzykę,
wizażystów i tak dalej. Oczywiście będzie pastor...
Nawet się stara, pomyślała. Ale cóż, w głębszym sensie Rico Mancini chyba nie
rozumie, o co jej naprawdę chodzi. I może nigdy nie zrozumie. Bo przecież
mniejsza o ten nijaki urząd, o rytuał lub raczej jego brak. Najgorsze jest to, że
Rico jej nie kocha. A co może być wart ślub bez miłości?
 Idę do Lily  Ruszyła znowu naprzód.
 Zostaw Lily  Zastąpił jej drogę  Jessica sobie z nią poradzi. Ma pokój
obok małej. Lepiej chodz ze mną, zrobię ci drinka.
 Nie chcę drinka.
 To może jakaś gorąca kąpiel?
Zaśmiała się niewesoło.
 Nawet nie wiem, gdzie tu jest łazienka.
 Cathy, proszę  nie ustępował.
 O co ci właściwie chodzi  zapytała, nie pod nosząc wzroku. Oczywiście
domyślała się, o co mu chodzi. Byli przecież mężem i żoną. A jednak nie
chciała tego przyjąć do wiadomości, ponieważ on jej nie kochał. A skoro jej nie,
kochał, nie może być mowy o nocy poślubnej. Poza tym wciąż jej dzwięczały w
uszach ostrzeżenia Antonii... Ach, jak daleko chciałaby być teraz od tego
miejsca i tego człowieka! Najlepiej gdzieś w podróży, która pomogłaby
zapomnieć o wszystkich przykrych przeżyciach. Niestety, sama siebie skazała
na bycie właśnie tu, bo wybrała rolę nowej mamy Lily. I rolę żony stryja tej
małej, dla którego dziś rano zgodziła się porzucić pracę, do które go rezydencji
się przeprowadziła i którego nazwisko miała od dzisiaj nosić.
Catherine Mancini. Oto, kim teraz jest. Czy to jeszcze w ogóle ja  przemknęło
jej przez myśl.
 Zostaw Lily  poprosił znowu Rico.  Jeśli ją teraz rozbudzisz, trudno
będzie ją znów uśpić. A oboje jesteś my przecież zmęczeni, prawda?
 No dobrze  zgodziła się.  Może rzeczywiście wezmę po prostu kąpiel.
Ale zaraz potem pójdę do łóżka. Czy zechciałbyś mi powiedzieć, gdzie będę
spała?
 Oczywiście  I poprowadził ją schodami, delikatnie podtrzymując jej
łokieć, aż stanęli przed dużymi drzwiami z mahoniu. Pchnął drzwi, zauważając
kątem oka, że Catherine wzięła głębszy wdech na widok wielkiego łoża
małżeńskiego i okien od sufitu do podłogi, za którymi skrzyła się światłami
nocna panorama Melbourne.
 Przygotuję ci kąpiel  Rico ruszył w stronę łazienki.
Przygotuję ci kąpiel. Cóż, była w tej zapowiedzi uprzejmość, ale może i coś
więcej? Poszła za nim i ujrzała cały salon kąpielowy z małym basenem w roli
wanny. Jak zahipnotyzowana patrzyła na marmury, którymi wyłożono ściany,
na lustra, roślinność na para pecie, mnóstwo kosmetyków i ręczników.
Nagle dopadła ją myśl o tych wszystkich kochankach, które musiały się tu kąpać
przed nią, dla niego, i poczuła skrępowanie. Bo kimże mogła być w tym
szeregu? Jedną panienką więcej, i tyle. Jakąś parodią żony, której Rico nigdy nie
pokocha.
 Straszne tu luksusy  powiedziała  Nie miałbyś dla mnie czegoś
skromniejszego?
 Dla ciebie? Skromniejszego? Nie rozumiem.
 Wyregulował wodę  To jest nasza wspólna sypialnia i wspólna łazienka.
Myślałem, że jesteśmy mężem i żoną?
Wzruszyła ramionami.
 Przecież wiesz, co mam na myśli. Zacznijmy od tego, że nasze małżeństwo
me jest prawdziwe...
Utkwił w niej tak intensywne spojrzenie, że urwała.
 A to dlaczego, zapytał  Bo co, bo się nie kochamy?
Skinęła głową. Do tańca trzeba dwojga. Cóż z tego, że ona go może i kocha,
skoro on jej nie? Zresztą, co to znaczy kochać Rica? Tego mężczyzny nie da się
bez reszty zaakceptować. Zbyt jest na to arogancki, zadufany w sobie i zmienny.
Nie do przyjęcia są jego maniery i stosunek do ludzi.
Nagle znów jej stanęła przed oczami Antonia.
 Powiedz  oparła się ramieniem o framugę  czy to prawda, co mówiła
twoja macocha? O tym, że za grosze wykupiłeś ojca?
Rico zwlekał z odpowiedzią. Wreszcie zamknął dopływ wody.
 Dlaczego akurat teraz chcesz to wiedzieć?
 Bo Antonia...
 Daj już spokój z tą Antonią  Machnął ręką  To jest okropna baba.
Fałszywa do szpiku kości, zawsze kłamie i odwraca kota ogonem. Takie ma
metody.
Catherine zmrużyła oczy.
 Ale, właściwie dlaczego miałabym wierzyć tobie? Może ona wcale nie jest
taka zła... Chciałabym sobie o niej wyrobić własne zdanie. Więc jak było z tymi
akcjami ojca?
Rico przysiadł na brzegu wanny.
 No dobrze. Akcje rzeczywiście były -tanie. Ale były tanie dla wszystkich, nie
tylko dla mnie. Każdy mógł je kupić. Ja zareagowałem najszybciej,
prawdopodobnie, dlatego, że chciałem, żeby majątek pozostał w rodzinie.
 Ale starsi państwo na tym stracili, tak?
 Już wcześniej stracili, bo zle gospodarowali. Ja ich do sprzedaży akcji nie
zmuszałem.
Catherine namyślała się przez chwilę.
 Nie zmuszałeś ich, tak jak mnie nie zmuszałeś do małżeństwa? Tylko, że
jakoś dziwnie nie miałam innego wyboru. A to, jak traktujesz rodzinę, pokazuje
mi, co i mnie może przy tobie czekać.
Zaplótł ramiona i nic nie odpowiedział.
Catherine przełknęła ślinę raz i drugi.
 Naprawdę nie jestem pewna, czy chciałam poślubić człowieka, który
wyzyskuje rodzinę.
Rico uśmiechnął się ironicznie.
 Szukasz dziury w całym. Zmieniasz sens tego, co ci powiedziałem o ojcu.
Ale mniejsza z tym. A co do wątpliwości w sprawie ślubu, to chyba trochę się
spózniłaś. Dziś rano nie podpisywałaś jakiejś kartki urodzinowej tylko akt
małżeństwa. Czyli jest już po herbacie. A może coś przeoczyłem?
Wzruszyła ramionami, niezadowolona z nieodpartej logiki jego rozumowania.
Rico wymierzył w nią palec:
 Jesteś teraz moją żoną, Catherine, ze wszystkim, co się z tym wiąże. Za
pózno na jakieś tryby warunkowe.
 Ale chyba nie myślisz  uniosła brwi, że zaraz pójdę z tobą do łóżka, co? %7łe
będziemy razem spali?
 Właśnie, że myślę. Wtedy, w hotelu, nie odczuwałaś do mnie niechęci. Nasze [ Pobierz całość w formacie PDF ]